|
Filozofia drogi
Filozofia drogi - spotykania ludzi jak my wędrujących, ludzi oderwanych od codziennego życia, wnoszących do tego życia elementy najcenniejsze, na jakże różnych płaszczyznach.
Przeplatają się wtedy życia, w naturalny sposób tworzy przedziwna więź.
Być może oni idą w Góry, aby w naturalny sposób kultywować w sobie te wszystkie ludzkie uczucia, które na dole - pośród zwykłych trosk - powoli giną. Prawdziwie przeżywający mistykę drogi - tu: mistykę Gór - nawet wbrew sobie DAJĄ z siebie DOBRO. Bywa - na początku - jest to dar wymuszony, ale w ten szczególny sposób. Nie potrafię opisać: coś w Górach każe mi przyjaźnie pozdrowić mijanego człowieka, nawet wbrew mojemu przygnębieniu. Coś zmusza do dostrzegania, dawania, dzielenia się, wreszcie - pomagania.
To jakże inny świat, rzeczywistość drogi, ciągłej wędrówki, gonienia za wiatrem. To czas, kiedy JEST czas. Nie trzeba ciągle i bez wytchnienia ZARABIAĆ: pieniędzy, w oczach innych, w swoich oczach. Tutaj działa inna logika, może serca, może zmęczenia.
A potem - to płaszczyzna kolejna - wracamy do nauki, albo pracy. W pewnym sensie napiętnowani Górami. Pamiętam jak po pierwszym powrocie z Tatr chciałem pozdrawiać wszystkich na ulicach...
Wracamy do swego życia bogatsi o wiedzę, albo pewność której tak bardzo brakowało: że potrafimy być lepsi. Chyba nie tylko Tam, także tu - na przekór tym, którzy nigdy nie pojmą dlaczego warto na górę wejść, choć można ją obejść...
99.04.20
Wszystko, może absolutnie wszystko piękne i dobre - łączy się dla mnie z Górami. Poznani "przy okazji" pobytów Tam ludzie stają się z czasem coraz ważniejsi.
Ileż fantastycznych wspomnień związanych z Górami, przedziwnych, niemal magicznych zdarzeń, spotkań, wejść na szczyty...
A zaczęło się to w Górach Stołowych. Dzisiaj zastanawiam się: nazywać je górami ? Bo cóż to jest 919 metrów nad poziom morza ? Niewiele, ale na początek wystarczy. Absurdem byłoby zaczynać swą przygodę z Górami od zdobycia Rysów.
To już tyle czasu minęło... Minie go na pewno co najmniej jeszcze raz tyle zanim przejdę Tatry. I co potem ? Alpy ? Himalaje ? Ciekawym bardzo, choć Tatry i tak ZAWSZE będą zajmowały miejsce specjalne. Bo one żyją własnym życiem, bo to nie tylko kamienie, bo...
|