|
Tatry Wysokie
Schronisko Murowaniec - Świnicka Przełęcz - Świnica - Kasprowy Wierch - Schronisko Murowaniec 1997.09.21 7 godzin Wycieczka naturalnie samotna i - zważywszy na warunki panujące wtedy w Górach - dość ryzykowna. Ale po kolei... Wrzesień był wyjątkowo śnieżny tego roku. Jeszcze na dole, w Zakopanem przeczytałem komunikaty TPN-u: trzeci stopień zagrożenia lawinowego, 100 cm śniegu na Kasprowym Wierchu, wyjścia poza górną granicę lasu - nie zalecane. Nie brzmiało to zachęcająco... Z "Murowańca" wyszedłem wcześnie (po 7:00) - marsz po zmarzniętym
śniegu, którego płatki połyskują we wschodzącym właśnie zza Gór słońcu
- to niezapomniane przeżycie. Kryształki śniegu mieniły się setką kolorów,
a każdy krok zmieniał ten układ na jeszcze piękniejszy, ciekawszy, wart
zatrzymania i choć przez chwilę - napawania się urodą Gór. Jak okiem sięgnąć
- pusto. Tylko Góry, śnieżna biel i ja. Wreszcie Przełęcz i już bardzo niewyraźne ślady prowadzące w górę, na
szczyt Świnicy. Nie byłem pewien czy warto iść dalej. Lektura wielu książek
o Górach (m.in. Wawrzyńca Żuławskiego "Tragedie Tatrzańskie")
nauczyła mnie pokory wobec natury. Wiedziałem że wdrapać się na szczyt
to niewielki problem, co innego zeń zejść. Woda, czekolada, informacja o 25 ofiarach śmiertelnych góry - wyczytana
z przewodnika "Tatry". Pełne największej koncentracji zejście.
Udało mi się nie spaść... Wreszcie Kasprowy Wierch. Jestem tu po raz pierwszy w życiu i na przekór wszystkim niedzielnym turystom w tenisówkach - ja na tę górę zszedłem, a oni wjechali kolejką... Chwilę przyglądam się jak wychodzący z górnej stacji kolejki nie mogą nacieszyć się śniegiem, po czym ...sam niknę wewnątrz budynku. Organizm najwyraźniej domaga się porcji ciepłej strawy, a najbliższa jadłodajnia to właśnie ten prawie McDonald's na Kasprowym... Schodząc w kierunku schroniska uświadamiam sobie ogrom zniszczeń jakie poczynił tutaj człowiek. Nie na darmo ten rejon Tatr został uznany za najbardziej zniszczony i zagrożony na przyszłość. Wszystko przez kolejkę... I ludzi oczywiście... Może gdyby tak podnieść ceny biletów - powiedzmy dziesięciokrotnie - myślę sobie. W końcu wjazd na słowacką Łomnicę jest co najmniej pięć razy droższy niż na Kasprowy. Mam ochotę jeszcze gdzieś iść, ale niepewność pogody (w powietrzu "wisi"
opad śniegu) i ogólne przemoczenie skłaniają ku pozostaniu w schronisku.
Siedząc na balkonie popijam herbatę (wtedy wrzątek był jeszcze za darmo...)
i gapię się na Góry. |